- Bio
- Bandcamp
- "Adam Majdecki-Janicki" White Vinyl (Herby Records, 2023).
- "Stoned Gypsy Wanderer" Vinyl
- Säure Adler Vinyl
- "Transmitter" CD
- "Bard's Woman in the Cool of the Summer Breeze" CD
- The Strange World of A.J. Kaufmann
- Soundcloud
- The Stoned Gypsy Wanderer – An Interview with A.J. Kaufmann
- A.J. Kaufmann Interview by Dave Bixby
- A Conversation With Polish Psychedelic Rocker A.J. Kaufmann
- Adam Jan Kaufmann: niewysławialny element
- Adam Majdecki-Janicki – Lubię bardzo piosenki i dlatego sam je piszę
- A chat with bill bissett for It's Psych Baby.
- A chat with Maurizio Bianchi for It's Psych Baby.
Featured Post
People C’mon, Wherever You May Roam
C’mon people, people c’mon Walk with me together Into things unknown Into tribal sunrise hanging high above Valleys of your wisdom Mountains...
Wednesday, November 14, 2018
Friday, September 8, 2017
Wednesday, January 6, 2016
"Urlop Dziekański" - song lyrics in Polish inspired by Siekiera, Moskwa, and Ewa Braun.
Trzy Dymy
Trzy dymy w lewo, trzy dymy w prawo
Idziemy wolno, idziemy stawem
Tkniemy przestworza, tylko spokojnie
Matka natura obsypie nas hojnie
Każdy krok jest święty
Indiańskich modlitw odmęty
Pójdą dymem w lewo
W baoabu drzewo
Woła nas krew słońca, śpiewu nie ma końca
To punkowa fala, która z nóg nas zwala
Przemoc, twarde rymy
Idą tu w trzy dymy
Jak na trzeciej wojnie
Obsypani hojnie
Mak
Dwanaście mew na loncie
To morza wieczne prącie
Znów nie mam nic na koncie
Olejem was osądzę
Trzymajcie hardo maszt
Przeklinam walkę klas
Nie mylić z trwaniem kast
Kulturą w dziki las
Gdy karta zacznie śpiewać
Przebudzi się nieznacznie
Gorączka miast rozgniewa
Kobietę zbitą masztem
Hej tam na gnieździe, gdzie dno jest szalone
Kapitan zgwałcił dziewiątą żonę
Pieśniarz statkowy złamał przeponę
I szlag
Wszystko poszło w mak
Przywara
Stawiam się strumieniem
Staję się kamieniem
Wiążę się rzemieniem
Świeczki gaszę cieniem
Żyję póki żyję, tyję poki tyję
Chudnę póki chudnę, chodniki są wciąż brudne
Klimat się nie zmienia
Pajac mnie oczernia
Zawsze tu tak było
Zabij klina żyłą
Im więcej mówisz tym mniej wiesz
Ze smyczy spuszcza cię mój pies
Odzywaj się gdy milczysz
To rada cichych wilków
Milcz gdy się odzywasz
To rada głośnych przywar
Topografia
Flora fauna oceaniczne
Idą w komfort den atmosferycznych
Trawią atrament wiertarek elektrycznych
Niosą pieśń delfinów stratosferycznych
Zadzwoń do Neptuna
Neptun trzyma widły
Zbrzydły mu rowery
Sosny też mu zbrzydły
Topi to jak wosk
Trawi to jak szkło
Brodzi wśród winorośli
Odgarnia z włosów kości
Siedzi długo, płacze
Nad fantazji losem
Zgina morskie fale
Brzegi grodzi kosą
Morze głaszcze rosą
Próchnica w Biały Dzień
Impreza z dzisiaj, wczorajsza konferencja
Grzebieniem misia zarżnęła dekadencja
Pamiętaj kotek, że nie śpi konkurencja
Każdemu liderowi kiedyś kończy się kadencja
Biegnij twórz przez przestrzeń zer
Niech nie świeci ci ziemski cel
Gąszcz jedynek kopnie cię
Jak próchnica w biały dzień
Widma jezior w pniach skąpane
Nie mówi mi, że miałem talent
Lepiej skocz na spacer z wodą
Idź pod rękę z jej przygodą
Dychaj ciężko, skwarny skwer
Dzikie kaczki mają żer
Zer i jedynek
Żyliśmy przez specjałów chwilę
Testament
Aborygeńskie szlaki
Spływają do białej kloaki
Hinduskie dzieci słońca
Z dala od brzasku końca
Prawią morały żadne
Dnem kładą ruskie żaby
Nikt nie wie, co jest grane
Artysta pisze testament
W Arabskim żaglu nocy
Panna owija cię kocem
Kładzie cię na ołtarzu
Rozpruwa krzyk potwarzą
Prawi morały puste
Dwie pary rąk i usta
Nikt nie wie gdzie jest amen
Artyści piszą testament
Witaj!
Skamielina
Morskie bałwany
Igloo na brzegu
Lodem do Szwecji
Głodem do czego
Wypluj to z siebie
Odsącz pomyje
Jesteś oddechem
Twój magnes żyje
Dlaczego szukać
Taniej podniety
Wódka z hipisa
Ogórek z atlety
Nic nie potrafisz
Afisz już czeka
To skamielina
Białego człowieka
Paproć
Słodycz, która liże kwiat
Siedem piór za drugi świat
Trwa milczenia słodka woń
Meblościanka ścienia toń
Atmosfery nierealne
Grzebią gdzieś serdecznych łąk
Jestem pasożytem nieba
Jak paproci zbędny strąk
Chcesz mnie przyjąć jak sakrament
Mylisz bóstwa moje z kramem
Mylisz czystą wodę z kranem
Jesteś cichym parawanem
Dzikie plaże grabią cegły
Kamienice na dnie legły
To pamiętam z młodych lat
Orion jak jeziorny brat
Igloo
Jeśli chcesz zamieszkać sama
Gdzie arktyczny wicher rwie
Możesz kupić Eskimosa
Zimna jak polarny dzień
Będziesz chować go stabilnie
Aż urośnie świata dach
Będzie ciężki jak wafelki
Kiedy noc uderzy w piach
Potem kupisz sobie pomost
Gdzieś na drugi biegun chwil
Kiedy lód stopnieje trzaskiem
Lepiej uderz w gong i milcz
Wyłącz opowieści z szafy
W telewizji czerń i biel
Włączmy sobie film karate
W ciężkim stylu albo bez
Ku Wyjściu
Przyjaciół ubywa, przybywa
Zmieniają się twarze i myśli
Stoję przed drzwiami pielgrzyma
Światło kierując ku wyjściu
Bezsensowne szczyty
Mijam jak zły sen
Wybieram twoje planety
Lądować tam wciąż chcę
Kapsuła robi się ciasna
Mniej światła barwi dzień
Tak żyję pod twoją falą
W Atlantydzie albo we śnie
Znam kogoś kto pisał podobnie
Kobiecie wybranej przez los
Na rzecz żaglowca "Piorunem"
Skazano ją na stos
Przyjaciół ubywa, przybywa
Ku wyjściu na obcy ląd
Stoję przed drzwiami przybysza
Zza dziwnych dla ciebie stron
Pileczka
Niech cię nie dziwi huragan
Niech cię nie pędzą chmury
Przez ludzkie konwenanse
Znajomo stare bzdury
Niech cię nie gryzą komary
Niech ci nie pęka pomarańcz
Niech nie wyręcza cię wodnik
Sama kłopotom swym zaradź
Śmiało wdepnij w kałużę
Zamień ją w nurty Ganges
Gdybym nie pisał prawdziwie
Dawno trupem bym padł, bo
Każda przyczyna jest dobra
Jeśli szukasz miłości
Twe serce odbije piłeczkę
Gdy dym pójdzie ci w same kości
Friday, May 4, 2012
In the Dunes
In the dunes
We’re taking trips
To the moon
We’re crashing ships
In the clouds
We’re smoking weed
Whispering soft
With the reeds
Of our next
Escapade
Into dawn
And its shades
And its smells
And its sands
Sifting through
Our clumsy hands
Taking shape
Gaining pounds
Hand bells ring
Giving sound
A shape is born
Before it leaves
For the dunes
To live there free
And this was you
Before your birth
And this was I
Back down on Earth
We watched balloons
On hazy heights
We swore this sight
Will never die
We rolled in grass
We glowed with foam
Of ocean arms
Of seashell homes
It was surreal
To those outside
They think we’re dead
They’re watching us
They’re building graves
They’re buying toys
Forgetting that
Our name was joy
Back in the dunes
We’re crashing ships
Up to the moon
We’re taking trips
Friday, December 4, 2009
Cataloged Mediocrity
You, who tried to deny me, I can't hear you
breathing, can't see your hands, admire
your passion for nothing, see my bones on
display.
You, who tried to restrain me, I can't
seem to accept your holy medicine... my body
rejects your bullshit, immune to your species
of cataloged mediocrity.
Monday, October 20, 2003
Tepaphone Express
Tepaphone Express
Organizacja i schemat
Express jest siecią tepa-fabryk - rozproszonych na całym globie, podziemnych, gigantycznych konstrukcji skupiających największe umysły wszechczasów wśród białych, sterylnych, betonowych ścian i superkomputerów przyszłości zajmujących osobne, wydzielone pomieszczenia.
Pracują tam też niezliczone rzesze tepa-fanatyków, kontrolowanych z wnętrza konstrukcji za pomocą skondensowanej myśli gamma. Liczba fanatyków wynosi 96 532 673 i są wszędzie tam gdzie wy. Są w waszych filiżankach kawy instant, są w waszych szufladach, są w biurach, w domach, w pubach i na ulicach. Są wewnątrz wszystkiego, co ma jakieś zewnątrz. Są chodzącymi bankami informacji – kolorów oczu, numerów identyfikacyjnych, przyzwyczajeń, zachowań i odcisków palców, które skrupulatnie zbierają z waszych klamek.
Klamki wynaleziono dla kontroli. Jeśli nie masz klamki, jesteś przestępcą i popełniasz wykroczenie przeciwko Utopii, gdyż unikasz dopełnienia oczywistego obowiązku posiadania odcisków palców i bluźnierczo zaprzeczasz istnieniu klamki, które jest jednym z wiecznych dogmatów twojej wiary.
Są agentami chaosu w waszym świecie a sługami w naszym pseudo-niebie.
Tworzymy utopię paniki, w której wasza paranoja karmi nasz raj.
Kamera jest na niebie i to nie żart. Sami ją tam umieściliśmy, aby tworzyć wasz sen.
Mamy wieże, które wysyłają promienie interferujące z waszymi falami mózgowymi.
Mamy klucz do wszystkiego, co ludzkie i zamieniamy to we wszystko, co zmechanizowane i automatyczne. Potrzebujemy iluzji, aby stworzyć rzeczywistość.
Wasze oczy to małe wredne i żałosne ćpuny uzależnione od naszego towaru
towar = rzeczywistość
kreowana w naszych podziemnych studiach nagraniowych.
Mamy dźwięk, mamy obraz, mamy pełen trójwymiar, a wasze oczy to idealne odbiorniki.
Wystartowaliśmy.
TERRA APPARATUS
Wewnątrz
Wewnątrz beznamiętność, ożywcze etery, reaktory i majestaty.
Wewnątrz naukowcy, szyby, podłogi z rubinowymi strzałkami i woskowymi pasami startowymi oraz samopowtarzalne kontinua regałów.
Wewnątrz potrzeby fizjologiczne ludzkości zaspokojone.
Rozładowanie napięcia seksualnego, wydalenie surowca zbędnego i przetworzonego, regeneracja odbiorników i w przypadku uczonych także nadajników oraz dostarczenie odpowiednio dobranych składników odżywczych, valium, amfetaminy, kokainy i haszyszu dla personelu – OK.
Wewnątrz panuje dryfujący chaos – sugestia, przymus i prototyp zniewolenia.
DEFINICJA:
„Dryfujący chaos to nie żaden stan umysłu – to brak umysłu, a co za tym idzie jakiegokolwiek jego stanu.” – Dr. Amphium
Każdy podwładny zobowiązany jest do bezwzględnego stosowania się do powyższej definicji – w przeciwnym razie reguła dryfującego chaosu będzie indoktrynowana siłą.
Sugerujemy – rezultat: 1 – wynik zadawalający
0 – stosujemy środki zastępcze
ŚRODEK ZASTĘPCZY
Przymus – rezultat: 1 – wynik zadawalający
0 – (błąd systemu – wymaga bezzwłocznego skorygowania)
Zniewolenie – faza końcowa.
I PROTOTYP
II LOT PRÓBNY
III OPATENTOWANY, SKUTECZNY MECHANIZM
WYNIKI
W 7 przypadkach na 10 wystarcza sugestia i odpowiedni poziom czasu
W 2 przypadkach na 10 konieczny jest przymus zakończony jednak pozytywnym rezultatem.
W 1 przypadku na 10 rezultat przymusu wynosi 0 – definiowane jest to jako błąd systemu i jako taki natychmiast USUWANE
Wyniki powyższe potocznie określa się mianem zadawalających.
Są one dowodem naszej skuteczności, konsekwencji i zdecydowania w wyborze metod indoktrynacji.
Mechanizm Usuwania
Wybieramy skuteczną myśl i przekazujemy ją odpowiedniej jednostce egzekwującej, która dopełnia reszty obowiązku.
Jednostka namierza cel kumulując agentów w pobliżu domniemanego miejsca pobytu celu i ustala dokładne miejsce pobytu, po czym utrwala je wykorzystując agentów, którzy stabilizują cel w miejscu pobytu oznaczanym od tej pory jako SMP (stałe miejsce pobytu).
Promień myślowy wysyłany jest natychmiast po ustaleniu SMP.
DEFINICJA SKUTECZNEJ MYŚLI
Skuteczna myśl jest to taka myśl, której natężenie, stan skupienia i moc równa się powiązaniu myśli tej z paranojami, fobiami i psychozami celu
tworząc w rezultacie wiązkę o śmiertelnym współczynniku I (I.M.P.A.C.T.)
Myśl skuteczna równa się wiązce I wtedy i tylko wtedy, gdy fobie obiektu równają się myśli skutecznej.
Idealna propaganda to taka propaganda, którą tworzy nieświadomie cała społeczność pod nadzorem Express Tepaphone i interpretuje ją jako bezinteresowną pomoc w kierowaniu własnym życiem, która w istocie jest kierowaniem życiem.
Osiągnięcie celu ułatwia nam w znacznym stopniu bezradność człowieka i jego znaczny stopień uzależnienia od naszych produktów, bez których nie byłby w stanie przeżyć.
Dajemy wam wszystko, czego chcecie biorąc w zamian waszą swobodę, przy czym nie zdajecie sobie z tego sprawy, dokładnie tak jak planowaliśmy.
PLAN jest podstawą programową każdego istnienia.
a WSPÓLNE CELE GWARANCJĄ SUKCESU
Anioły
To ludzie pozbawieni podstawowej świadomości KONSUMENTA i PRODUKTU.
Człowiek to jednocześnie KONSUMENT i PRODUKT.
RYNEK przesycony jest ludźmi, RYNEK potrzebuje Aniołów.
ZGŁASZAM ZAPOTRZEBOWANIE NA ANIOŁY
---------------------------------------------------------------------------
Celem kolejnego PLANU jest wdrożenie Aniołów w RYNEK.
Realizacja nastąpi bezzwłocznie po ostatecznym wdrożeniu CZŁOWIEKA, co powinno nastąpić przed upływem 5 lat.
Plan awaryjny na wypadek niedostatecznej ilości Aniołów na rynku zakłada wdrożenie
ELOHIM na rynek po wcześniejszym podzieleniu jego ciała na sektory i opanowaniu ich.
Przy zastosowaniu odpowiedniej taktyki PLAN ruszy bez opóźnień i komplikacji.
Od 1957 roku specjalizujemy się też w produkcji paranoi, lecz ostatnie badania Agentów Chaosu dowodzą, że nastąpiło przesycenie rynku PARANOJĄ.
Obecnie nie ma na TERRA takiego KONSUMENTA, który nie miałby swojej własnej PARANOI i nie posiadałby wszystkich przywilejów z nią związanych.
!!PROMOCJA PROMOCJA PROMOCJA PROMOCJA PROMOCJA PROMOCJA!!
Absolutnie dyskretna, osobista, błyszcząca, nowoczesna i w pełni zautomatyzowana PARANOJA może być twoja już teraz!!!! CAŁKIEM DARMO i BEZ HACZYKA
Dzwoń:
8OO 96E 6E7 – TE – PA – PH – ONE
I am an agent of chaos with an Amphetamine Battery.
The engineer of your dreams and distorter of your mental picture
I’m the slowly crawling fists of mental illness
Made of steel and air, lock, stock and barrel metal
I am the gleaming needles on orgasmic engines
And I am the disillusioned barbarian on stimulating equipment
My eyes are craters in the champagne desert
(Overwhelming mandala in the bards’ café)
I need valium
I want double-blue with co-pilots ascending
I need loads of cubes & heavy snowstorm
I need fine stimulators for my combat
I need a sudden anesthesia before the raging Assault
Fed up with love, fed up with peace
I want a war against the city
I want a war against this ailing Utopia we all share
I want a war against counterfeit freedom
In which we live as slaves, unaware
I want a war
Try to stop me if you dare

